SZCZECIŃSKIE
LEGENDY

Miejsce: Brama Panieńska (ul. Panieńska 47)

O żebraku spod Bramy Panieńskiej

   Zdarzyło się razu pewnego, że kapitan Dobromir przywiózł

z dalekiej krainy do Szczecina kilku rycerzy, którzy

wyruszywszy niegdyś na krucjatę szczęścia nie mieli, i jako

pojmani zakładnicy przez długie lata byli więzieni w

saraceńskiej twierdzy.

   Wśród uwolnionych rycerzy był jeden, którego los

okrutnie doświadczył - na torturach oślepiono go i wyrwano

mu język, na dodatek tak nieszczęśliwie połamano mu nogi,

że już nie mógł chodzić.

   Zlitowali się więc szczecinianie nad starym rycerzem

pozwalając mu zostać w mieście. Nawet szczeciński dziad

Sobótko, zwany „księciem żebraków” pozwolił, aby

bezimienny rycerz, teraz bez jakiegokolwiek dobytku i

przyzwoitego odzienia, mógł dołączyć do ich bractwa i

żebrać w najlepszym miejscu w Szczecinie, przy Bramie

Panieńskiej.

   Z czasem jednak zapomniano o dawnym rycerzu, który z

roku na rok marniał w oczach, zarósł brudem, bo nie było w

nim już chęci życia, ani krzty radości. Jedynie Pietrek, syn

okolicznego cukiernika, od czasu do czasu wykradał z

kramu ojca jakieś słodycze, by żebraczyna spod Bramy

Pańskiej mógł najeść się do syta.

   Pietrek często żalił się żebrakowi, i choć tamten nie mógł

nawet odpowiedzieć słowem, czasem skinął tylko głową lub

dłonią rysował na piasku jakieś niezrozumiałe dla chłopca

znaki. Pietrek narzekał, że niebawem już nie będzie mógł

przynosić staremu rycerzowi jadła, bo jego ojciec nie

otrzymał zamówienia od księcia szczecińskiego na dostawę

nadwornych słodyczy i wkrótce pewnie zbankrutują oraz

wyjadą ze Szczecina w daleki świat, szukać zarobku.

   Gdy chłopiec to mówił, nagle do dzbanuszka jałmużnika

wpadła moneta. Żebrak od razu rozpoznał po dźwięku, że to

ciężki kawałek złota, ale któżby taki dar mógł ofiarował

ślepemu nędzarzowi?

   Podstarzały biedak próbował wstać, ale nie mógł, więc

chłopiec go podtrzymał.

    - Kim jesteś, pani? - zapytał Pietrek.

    - Jestem Anastazja, córka księcia szczecińskiego, właśnie

     jadę do swego ojca w odwiedziny. - odpowiedziała

    kobieta.

   - A to jest pani mój przyjaciel, i choć nie ma oczu ani

    języka, na pewno teraz ci dziękuje… - zaczął nieśmiało

    chłopiec.

   W tym momencie żebrak zaczął cały drgać, dygotać,

jakby trawiła go śmiertelna gorączka.

    - Co mu jest? Czy chory? - spytała księżna.

    - Nie pani, raczej rycerz ten wzruszył się twoją dobrocią… -

    odrzekł Pietrek.

   - Rycerz? Rycerz został żebrakiem? - dopytywała zdziwiona

    Anastazja.

   - Pani, to długa historia. Rycerza tego z niewoli wykupił

    szczecinianin imieniem Dobromir i na statku przywiózł go

    z Kairu aż tutaj. Niestety, okrutnie oślepiony i nie mogąc

    chodzić, aby nie być dla ludzi utrapieniem, skończył pod tą

    Bramą Panieńską... - wzdychał chłopiec.

 - Chłopcze, przynieś mi natychmiast wody z miejskiej

  studni, przemyję mu na odchodne chociaż twarz. Rycerz

  rycerzem jest całe życie, a jego twarz musi być czysta jak

  jego dusza… - nakazała Anastazja.

   Po chwili chłopiec przyniósł wodę, w której księżna

zanurzyła swoją chustę i przemyła twarz żebrakowi. Po

czym, zobaczywszy czystą twarz nędzarza, zemdlała.

    - Pani, pani, co ci jest! - zaczął cucić Anastazję chłopiec.

    - Chłopcze, tyś mi życie uratował... To mój mąż, Henryk,

     władca Meklemburgii, na którego powrót z krucjaty

    czekałam już prawie trzydzieści lat… - szepnęła       wzruszona księżna.

  - Pani, spójrz… - krzyknął chłopiec.

W tym czasie stary rycerz na piasku nakreślił koślawych

kilka liter: JAM HENRYK TWÓJ MĄŻ.

   I radość nastała w całym księstwie, wieść tę ogłoszono od

Szczecina aż po Meklemburgię. Odtąd już żaden żebrak w

Szczecinie nie chodził głodny, a rodzinę Pietrka, za opiekę

nad Henrykiem, sowicie wynagrodzono i przez wiele kolejnych lat raz w tygodniu wysyłano na meklemburski dwór szczecińskie łakocie, których sława nie zginęła po dziś dzień.

   To wtedy ponoć powstało znane w Szczecinie przysłowie:

Gdy książę żebrakiem - nie jesteś biedakiem…


Włącz tę legendę..